/PAMIĘTAMY – śp. Jarosław BARGIEŁ(1960-2010) dziennikarz

PAMIĘTAMY – śp. Jarosław BARGIEŁ(1960-2010) dziennikarz


13 maja minęło 8 lat od śmierci Mojego serdecznego Przyjaciela śp. Jarosława Bargieła – wieloletniego redaktora naczelnego tygodnika Wieści Podwarszawskie. Rankiem 13 maja 2010 roku zginął tragicznie na drodze nr 631 pod Zielonką w której mieszkał. Był fantastycznym dziennikarzem, który kochał swój zawód, kochał ludzi. W moim sercu jak i wielu wielu czytelników pozostał na zawsze w pamięci. Osiem lat temu na łamach Wieści i podczas Mszy Pogrzebowej 20 maja w Zielonce żegnałem Jarka razem z tłumem wiernych czytelników, przyjaciół, współpracowników, samorządowców…….

„Jarku przepraszam, że nie zdążyłem…
Kilka tygodni temu przyjechałem z prośbą do Ciebie, byś umieścił pożegnanie mojego Przyjaciela Wojtka, który odszedł przedwcześnie, w sile wieku. Było to dla mnie osobiście bardzo bolesne i tragiczne doświadczenie. Wojtek był mi bliski, znaliśmy się od wielu, wielu lat. Usiedliśmy w Twoim pokoju redakcyjnym. Opowiadałem Ci o Wojtku, który zmarł w wieku 46 lat, jak nie bardzo sobie radzę z tą myślą, że odszedł. On był naszym rówieśnikiem. Sięgnąłeś jak zawsze po nieodłącznego papierosa. Powiedziałeś, że jest Ci przykro i stwierdziłeś, że „z naszej półki już się zabierają”. Zapytałeś tradycyjnie co słychać w Zielonce „panie prezydencie” – bo tak od kilku lat się do mnie zwracałeś. Pogadaliśmy kilka minut, bo musiałeś wracać do komputera – kończyłeś kolejny numer gazety.

W najgorszych myślach nie przypuszczałem, że to będzie nasze ostatnie spotkanie, i przyjdzie mi (o Boże…) znowu pisać wspomnienie w Wieściach o Przyjacielu, którego brutalnie zabrał los. O Tobie, Jarku.
Poznaliśmy się 18 lat temu. Organizowałem pierwszy w Zielonce halowy turniej piłkarski i jeden z kolegów podpowiedział mi: „Piotrek możesz go wypromować w Wieściach Podwarszawskich, redaktorem jest przecież nasz mieszkaniec”. I tak Cię poznałem. Nasza znajomość trwała nieustannie, była bliższa i dalsza. To Ty natychmiast zaraziłeś mnie pisaniem. Uczyłeś zasad dobrego dziennikarstwa. Wspierałeś od samego początku działalność Zielonkowskiej Ligi Piłkarskiej, która w dużej mierze popularność zawdzięcza Twojej dziennikarskiej pracy. To Ty byłeś tym, który pierwsze lata działalności ligi promował w Wieściach. Byłeś także ogromnym wsparciem w działaniach charytatywnych. Wystarczył jeden telefon, jedna rozmowa. Powtarzałeś: Piotrek rób swoje Ja Ci pomogę. I tak było zawsze.

Z podziwem i zazdrością patrzyłem i czytałem z jaką łatwością i profesjonalizmem piszesz artykuły, przy każdym spotkaniu prosiłem Cię o pomoc, o rady stawiając pierwsze kroki dziennikarskie. Chciałem i próbowałem samodzielnie pisać. Przynosiłem do Ciebie kolejne artykuły pisane długopisem, bo komputery nie były jeszcze tak dostępne. Czytałeś je i recenzowałeś, a ja pilnie słuchałem i czekałem. I nadszedł ten długo oczekiwany moment, kiedy zobaczyłem w Wieściach swój artykuł, a później następny i następny.
To dzięki Tobie stałem się dziennikarzem amatorem, który w latach 90-tych gościł w każdym wydaniu gazety przez Ciebie prowadzonej. Cotygodniowe relacje piłkarskie z Zielonki oraz opisywane ostrym piórem życie samorządu Zielonki. Byłem dumny i szczęśliwy, że byłem w tej redakcyjnej rodzinie Wieści. Twoja pomoc była nieoceniona, nie tylko dzieliłeś się ze mną swoją wielka pasją dziennikarstwem, ale także wspierałeś mnie w życiu publicznym, jako samorządowca.
Twoje doświadczenie, wiedza prawna, dziennikarska i polityczna była dla mnie bezcenna.

Zawsze odczuwałem Twoje wsparcie i sympatię, we wszystkich moich pomysłach. Tak też było i w ciężkich chwilach, gdy przez kilka lat jeździliśmy na rozprawy sądowe jako dziennikarze. Byłeś do bólu profesjonalnym fachowcem. Dla mnie była to kolejna fantastyczna lekcja. Życie wokół nas się zmieniało, świat stał się skomputeryzowany, telefony komórkowe, Internet spowodował, że widzieliśmy się coraz rzadziej. Ale miałem Twojego maila i Twój telefon oraz to, co najcenniejsze poczucie, że zawsze mogę na Ciebie liczyć.
Rozmawialiśmy kilka razy w miesiącu, spotykaliśmy się w redakcji lub na ważnych wydarzeniach.

Choć nie były to już takie same kontakty, nie mieliśmy już tyle czasu, bo życie ma inne tempo niż dawniej, czułem, że mogę na Tobie polegać i liczyć na Twoją życzliwość i pomoc, gdy będę jej potrzebował. To poczucie, że w razie potrzeby jadę na ul. Kościelną by pogadać, poradzić się było dla mnie ważne. Niestety, Twój pokój jest pusty, telefon milczy, nie ma zwrotnego maila. Jarek, a tyle jeszcze jest do zrobienia, mam nowe fajne pomysły i plany, chciałem z Tobą to obgadać, a Ty odszedłeś na drugą stronę tak wcześnie i niespodziewanie, podobnie jak Wojtek….
Jarek dziękuję Ci za to, że dane mi było Cię spotkać, że przez tyle lat miałem tak dobrego nauczyciela, że tyle mi pomogłeś i żałuję, bardzo żałuję tylko, że nie zdążyłem Ci o tym wszystkim powiedzieć. Jarku przepraszam, że nie zdążyłem… Dziękuję Ci Przyjacielu na zawsze wdzięczny „Prezydent”*…… Spoczywaj w Pokoju”

*Prezydent – w ten sposób humorystycznie zwracał się do mnie Jarek.

Jarek Pamiętamy…..